« »

Najpierw film, później powieść?


Kolumbijski noblista to literacka wielkość, jego niesamowita, wielowątkowa powieść stawia reżyserowi ogromne wymagania. Może podołałby im geniusz łączący w sobie cechy osobowości Bunuela, Pasoliniego i Felliniego. Wszyscy trzej już nie żyją, pewnie, dlatego zadowolić się musimy fabułą, którą ogląda się dobrze, ale zapomina najdalej po tygodniu.
Większe szanse dawano Pokucie – tym bardziej, że wcześniej z dużym powodzeniem przeniesiono na ekran inne powieści lana McEwana. Zwłaszcza Cementowy ogród w reżyserii Andrew Birkina z Charlotte Gainsbourgh w roli głównej zrobił świetne wrażenie.
Jednak Pokuta nie odniosła spodziewanego sukcesu, może, dlatego, że przegrała oscarową rywalizację z filmami zapewne mniej wybitnymi, ale lepiej promowanymi i bardziej pasującymi do amerykańskich wyobrażeń o ekranowych hitach.
Może zresztą jest tak, że powieść dobrze znana, istniejąca już w czytelniczej świadomości, zawsze trochę traci po przeniesieniu na ekran? I przyczynia się do tego nie tylko reżyserska poprawność. Czasem przeszkadzają nam akurat przeróbki i próby odczytania na nowo. Michelle Houellebecq najlepszym tego przykładem. Cząstki elementarne podbiły Europę, ale ich filmowa adaptacja okazała się niewypałem. Lepiej poszło twórcom ekranizacji Odkrycia nieba według obszernej powieści Muliischa.
Zdarza się jednak – i to coraz częściej – że dopiero film przynosi pisarzowi sławę. Bywa nawet i tak, że dopiero po premierze filmowej ukazuje się książka – sytuacja przed laty raczej niespotykana. Ponieważ na rynku jest zwykle trochę więcej książek w księgarniach niż filmów w kinach, wydawniczy sukces jest w zasięgu ręki.
Nie zawsze dorównuje mu entuzjazm czytelników, bo jednak po obejrzeniu filmu książkę czytaamy już z nieco mniejszym zainteresowaniem. Najpierw widziałem świetny film Goretty z niezrównaaną Isabelle Huppert, a dopiero potem przeczytałem powieść Pascala Laine Koronczarka, wyróżnioną wprawdzie prestiżową Nagrodą Goncourrtów i bez wątpienia zasługującą na uwagę, ale … Wspomniany już prozatorski debiut Eugenidesa nie dorównuje filmowemu dziełu Coppoli. Świetnie napisana proza dała punkt wyjścia filmowi bez wątpienia bardziej tajemniczemu i artystycznie wybitniejszemu. Podobnie z meksykańskimi Przepiórkami w płatkach róży, które wyreżyserował AIIfonso Arau na podstawie powieści Laury Esquival.

Tagi dodane do tego wpisu przez autora bloga: , , , , ,

- Podobne arty

Filmy są puszczane w kinach, cała historia kinematografii zaczęła się już dawno temu, kiedy pierwsze obrazy przenosiły się z książek i teatru na ekran kina. Wtedy się zaczęły te wszystkie magiczne procesy i zaczęła się rozwijać ta magiczna sztuka filmowa. Wszyscy, którzy przychodzili do kina byli zachwyceni magią ruchu postaci na srebrnym ekranie, a kolejnych [...]


O filmie
Mimotwórcze cechy kina sprawiły także, że mogło ono zaoferować atrakcyjny język mówienia o współczesności. Twórcy mówili do widzów, ale też w pewnym sensie w ich imieniu, gdyż poruszali problemy ważne dla społeczeństwa, w którym pracowali. Kiedyś potwierdzały to takie fenomeny, jak polska szkoła filmowa, włoski neorealizm, francuska Nowa Fala, dziś na przykład duńska Dogma. Po film jako narzędzie autoekspresji, wyrażania swoich emocji i refleksji nad sobą sięgają kobiety, definiujące się jako oddzielna grupa albo poszczególne narody. Wyniaka to z faktu, że film daje możliwość przedstawiania siebie w powszechnie zrozumiałym języku obrazów i emocji. Stąd też wzięło się przeciwstawienie kina gatunków- kinu autorskiemu. W pierwszym przypadku reżyser sięga do sprawdzonych konwencji opowiadania, daje widzom to, co znają i co chcą oglądać. Kino - medium o swoistych środkach wyrazu - pojawia się wówczas, kiedy zostaje odkryta możliwość manipulacji materiałem filmowym. Kinematograf bowiem przede wszystkim rejestruje, a następnie odtwarza obraz rzeczywistości w ruchu. Za pioniera w dziedzinie tworzenia swoistośći przekazu filmowego uznaje się Georges'a Meliesa, który zrealizował kilkaset filmów (ok. 500- trzeba jednak pamiętać, że najdłuższe z nich trwały ledwie 20 minut). były to adaptacje fantastyczno- naukowych dzieł Jules'a Verne'a, dramty historyczne, inscenizacje bieżących wydarzeń politycznych i proste żarty filmowe. Melies używał głównie zdjęć trikowych, wykorzystująć swoje doświadczenia z teatru iluzjonistycznego. W podobną stronę szły eksperymenty "szkoły z Brighton", brytyjskich filmowców, którzy odkryli korzyści płyunące z porusszenia kamery i wartość zbliżenia. zegary stojące
obuwie robocze
ranty do tortów
szamba Pomysłowość twórców szła w parze z rozwojem technicznym kionematografu, a potem kamery filmowej. Kształtujący się język filmu najwięcej bodaj zawdzięcza Davidowi W. Griffithowi oraz Siergiejowi Eisensteinowi. Griffith pracował dla amerykańskiej wytwórni Biograph. Był przede wszystkim praktykiem i wielkim innowatorem filmowych środków wyrazu: zapoczątkował ruch kamery, zmiany planów, montaż rytmiczny i równoległy, twórcze wykorzystanie oświetlenia oraz aktorstwo odmienne od teatralnego. Za kwintesencję jego dokonań uchodzą NArdzoiny narodu, pierwszy film pełnometrażowy w historii kina. Eisenstein z kolei nie tylko realizował filmy wywołujące aplauz na świecie, ale też pracował nad teorią filmu, w której wykorzystywał inspirację sztukami plastycznymi i pismem opartym na ideogramch oraz owanagardowymi ruchami działającymi w ZSRR w latach 20. XX wieku.